Zakończenie sezonu rowerowego 2022
Życie jest jak jazda na rowerze. Zmiana widoku wymaga wysiłku.
Zakończenie sezonu rowerowego to już tradycja, a jak wiadomo tradycję trzeba pielęgnować. Pogoda na sobotę nie miała być optymistyczna ale chyba mamy u kogoś z góry jakiegoś bonusa, bo mimo pochmurnej aury przez kilka godzin mieliśmy ciepły, jesienny dzień. Ale zacznijmy od początku.
Dnia 22 października o godz. 10:00 spotkaliśmy się na Starym Rynku by udać się do znanego i lubianego Janowa by uczcić wspomniane wcześniej zakończenie sezonu rowerowego. Radość była tym większa, że zjawili się dawno nie widziani znajomi z innych klubów, a także przyjaciele i sympatycy. Łącznie około 70 osób. Po powitaniu przez prowadzącego Tomasza i zrobieniu wspólnej fotki ruszyliśmy do miejsca, w którym od lat gościmy - ulubiona wiata nad Brdą, już nie jedno rozpoczęcie i zakończenie sezonu pamięta
Gdy dotarliśmy na miejsce, Magda i jej rodzina zdążyli już co nieco przygotować. Tak więc ognisko paliło się, a na stołach gościły pierwsze smakołyki. Zaczęło się wspólne biesiadowanie. Co chwilę ktoś stawiał coś pysznego. Były więc: chlebki domowego wypieku, ogórki na wiele sposobów, grzybki, kiełbasy przeróżne, mięsiwa, oczywiście smalczyk w wykonaniu Jadzi, słodycze ale prawdziwym hitem okazał się przygotowany przez Jarka i jego żonę gzik. Gzik jest to potrawa tradycyjna dla kuchni wielkopolskiej i kuchni kujawskiej. Pyra z gzikiem - poezja dla naszego podniebienia, łatwo się domyślić szybko zniknął ze stołu
Miłym i ważnym akcentem było wystąpienie Andrzeja Begera, który po zweryfikowaniu książeczek PTTK wręczył oznaki
Marlena i Artur zdobyli KOT w stopniu dużym brązowym a Gabrysia za wytrwałość. Kolega Tomek z Kujawiaka Inowrocław otrzymał KOT w stopniu małym złotym oraz odznakę Rajdu Rowerowego Województwa Kujawsko-Pomorskiego ![]()
![]()
Nasz gość przekazał nam wiele cennych informacji na temat weryfikacji oznak oraz jak mądrze zdobywać ich kolejne stopnie. A ponieważ jest to człowiek legenda wielu z nas chętnie zamieniło z Nim kilka zdań. Biesiada bez muzyki? Nic z tych rzeczy. Tym razem w role DJ wcielił się Andrzej a Mirra, która przypomniała sobie, że jej praprapra dziadek pochodził z plemienia Mandinka postanowiła nauczyć nas tańca latynoamerykańskiego. Pląsy zaczęły się na całego ![]()
Mogliśmy również pograć w piłkę ręczną albo skakać przez skakankę czyli dla każdego coś dobrego. Atmosfera była naprawdę radosna ale ponieważ deszcz wisiał w powietrzu około godziny 14:00 zakończyliśmy biesiadę i w doskonałych humorach wróciliśmy do swych domów. Tego dnia po raz kolejny pokazaliśmy że doskonale czujemy się w swoim gronie, potrafimy się bawić i jesteśmy otwarci na nowe osoby, które zechcą z nami dzielić pasję jaką jest rower ![]()
![]()
![]()
Tekst: Monika
zdjęcia z rajdu do obejrzenia na fb:
https://www.facebook.com/photo/?fbid=455640843327838&set=pcb.455643869994202